Przekład Nowego Świata – mocne i słabe strony
Przekład Nowego Świata, w mojej ocenie, mógł stać się jednym z najlepszych współczesnych przekładów Biblii. (Jeżeli nie zaznaczono inaczej, wszystkie uwagi odnoszą się do wydania z 2018 roku). Do jego niewątpliwych zalet należy posługiwanie się żywym, współczesnym językiem, dzięki czemu tekst jest przystępny dla czytelnika. Jednak niektóre decyzje translatorskie sprawiają, że przekład ten traci na wiarygodności. W wielu miejscach można odnieść wrażenie, iż tłumaczenie zostało podporządkowane określonej interpretacji teologicznej, zamiast ograniczać się do możliwie wiernego oddania tekstu oryginalnego.
Historia Przekładu Nowego Świata sięga końca lat czterdziestych XX wieku. Pierwszy tom angielskiej edycji ukazał się w 1950 roku. Oficjalnie tłumaczeniem zajmował się anonimowy Komitet Przekładu Biblii Nowego Świata, jednak powszechnie przyjmuje się, że najważniejszą rolę w jego opracowaniu odegrał Frederick W. Franz.
Polskie wydanie nie zostało przetłumaczone bezpośrednio z języków oryginalnych, lecz z wersji angielskiej. W 1994 roku ukazały się Chrześcijańskie Pisma Greckie, a w 1997 roku opublikowano pełny przekład Biblii. Obecne wydanie z 2018 roku opiera się na zrewidowanej wersji angielskiej z 2013 roku.
Można więc powiedzieć, że polski Przekład Nowego Świata jest zasadniczo przekładem z przekładu. Wprawdzie wydawcy informują, że podczas prac uwzględniano teksty hebrajskie i greckie, jednak trudno ocenić, w jakim stopniu polscy tłumacze korzystali z nich niezależnie od angielskiego pierwowzoru.
Samo tłumaczenie przekładu nie jest niczym niezwykłym. W podobny sposób powstała między innymi Biblia Jakuba Wujka. Sobór Trydencki uznał Wulgatę za oficjalny tekst Kościoła, dlatego właśnie ona stanowiła podstawę przekładu. Nie oznacza to jednak, że Wujek całkowicie pominął języki oryginalne. Jak zauważa Marcin Majewski:
„Podstawą przekładu była Wulgata (sykstyńska), ale Wujek wykorzystał też hebrajski Stary i grecki Nowy Testament (...). Przekładając Nowy Testament, Wujek pisze: »Miałem przed oczyma wszystkie przekłady Nowego Testamentu polskie...«” (Jak przekłady zmieniają sens Biblii, s. 36).
Po śmierci Wujka jego przekład został poddany rewizji przez komisję jezuitów, która wprowadziła liczne zmiany zgodnie z obowiązującymi wówczas wymaganiami Kościoła. W przypadku Przekładu Nowego Świata można odnieść podobne wrażenie – niektóre decyzje translatorskie wydają się wynikać nie tylko z analizy tekstu źródłowego, ale również z przyjętych wcześniej założeń doktrynalnych.
Dobry przekład powinien przede wszystkim oddawać intencję autora tekstu. Rolą tłumacza nie jest rozstrzyganie sporów teologicznych ani umieszczanie w tekście własnej interpretacji. Interpretacja powinna wynikać z samego tekstu, a nie być narzucona przez sposób tłumaczenia. Poniżej przedstawiono kilka przykładów ilustrujących ten problem.
Zastępowanie słowa „Pan” imieniem „Jehowa” – mocna czy słaba strona przekładu?
W dodatku A5 Przekładu Nowego Świata czytamy:
„Zawiera imię Jehowa w Chrześcijańskich Pismach Greckich w sumie w 237 miejscach…”
Autorzy uzasadniają tę decyzję między innymi tym, że zachowane greckie manuskrypty nie są autografami oraz że kopiści mieli zastąpić tetragram słowem Kyrios („Pan”).
Samo to stwierdzenie oznacza jednak, że w zachowanych greckich rękopisach Nowego Testamentu tetragram nie występuje. Nie wyklucza to oczywiście możliwości, że znajdował się on w niektórych wcześniejszych egzemplarzach. Jest to jednak hipoteza, której nie można obecnie zweryfikować.
Powstaje zatem pytanie: według jakiego kryterium zdecydowano, gdzie należy przywrócić imię Boże? Jeżeli jedynym kryterium byłby kontekst, decyzje translatorskie powinny być konsekwentne. Tymczasem w wielu miejscach wydaje się, że oprócz analizy kontekstu uwzględniono również interpretację teologiczną.
1 Koryntian 7:17–22
W wersecie 17 grecki tekst brzmi:
Εἰ μὴ ἑκάστῳ ὡς ἐμέρισεν ὁ κύριος, ἕκαστον ὡς κέκληκεν ὁ θεός...
Występują tu dwa różne określenia:
ὁ κύριος (ho Kyrios) – Pan,
ὁ θεός (ho Theos) – Bóg.
Przekład Nowego Świata oddaje pierwszy wyraz jako „Jehowa”, drugi natomiast pozostawia jako „Bóg”.
Problem polega na tym, że kontekst całego fragmentu wielokrotnie mówi o Chrystusie jako Panu (wersety 22 i 24). Wprowadzenie imienia „Jehowa” już w wersecie 17 nie wynika jednoznacznie z greckiego tekstu, lecz stanowi jego interpretację.
2 Koryntian 3:14–18
Podobny problem występuje w 2 Kor 3.
Grecki tekst wersetu 16 brzmi:
ἡνίκα δὲ ἐὰν ἐπιστρέψῃ πρὸς κύριον, περιαιρεῖται τὸ κάλυμμα.
Dosłownie:
„Gdy zwróci się do Pana, zasłona zostaje usunięta.”
W poprzednim wersecie Paweł stwierdza, że zasłona zostaje usunięta „w Chrystusie” (w. 14). Następnie dodaje:
„Pan zaś jest Duchem...” (w. 17).
W tym kontekście naturalnym odniesieniem słowa Kyrios wydaje się Chrystus. Zastąpienie go imieniem „Jehowa” zaciera związek pomiędzy kolejnymi wersetami i kieruje interpretację w inną stronę.
Rzymian 10:9–14
Werset 13 cytuje Joela 2:32:
„Każdy, kto wzywa imienia Jehowy, będzie wybawiony.”
Jednak cały kontekst tego fragmentu koncentruje się na Jezusie.
W wersecie 9 należy wyznać, że Jezus jest Panem.
W wersecie 12 mowa jest o „tym samym Panu”, który jest bogaty dla wszystkich, którzy Go wzywają.
W wersecie 14 Paweł pyta: „Jak będą Go wzywać, jeśli w Niego nie uwierzyli?”
Trudno uznać, że w wersecie 14 chodzi o Boga Ojca, skoro Paweł wcześniej napisał o Izraelu:
„Mają gorliwość dla Boga, ale nie opartą na dokładnym poznaniu” (Rz 10:2).
Cały wywód prowadzi do Chrystusa. Wprowadzenie imienia „Jehowa” w wersecie 13 powoduje więc zatarcie argumentacji Pawła.
Zaciemnianie sensu tekstu
Hebrajczyków 11:16
Przekład Nowego Świata oddaje greckie κρείττονος ὀρέγονται jako:
„zabiegają o lepsze miejsce, mające związek z niebem”.
Tymczasem grecki tekst mówi po prostu o „lepszej [ojczyźnie], to jest niebiańskiej”. Dodanie sformułowania „mające związek z niebem” osłabia jednoznaczność wypowiedzi autora.
Rodzaju 1:2
W Rodzaju 1:2 hebrajskie ruach Elohim zostało oddane jako:
„czynna siła Boża”.
Nie chodzi tu o ocenę, czy Duch Święty jest osobą czy mocą. Problem translatorski polega na czymś innym.
To samo hebrajskie słowo ruach w zdecydowanej większości miejsc Przekład Nowego Świata tłumaczy jako „duch”.
Na przykład:
Sędziów 14:6
„Samson dzięki duchowi Jehowy nabrał siły...”
Skoro w obu miejscach występuje to samo słowo (ruach), zmiana tłumaczenia w Rodzaju 1:2 sprawia wrażenie decyzji interpretacyjnej, a nie wyłącznie translatorskiej.
Zakończenie
Każdy przekład Biblii ma swoje mocne i słabe strony. Dotyczy to również Przekładu Nowego Świata. Tłumaczenie Pisma Świętego jest zadaniem niezwykle trudnym i zawsze wymaga znalezienia równowagi między dosłownością, wiernością wobec oryginału, zrozumiałością oraz pięknem języka.
W mojej ocenie największą zaletą Przekładu Nowego Świata jest jego przystępny, współczesny język. Jednocześnie jego największą słabością są miejsca, w których decyzje translatorskie wydają się wykraczać poza przekład i stają się elementem interpretacji tekstu. To właśnie tam, moim zdaniem, przekład traci najwięcej ze swojej wartości.
Komentarze
Prześlij komentarz